Blog
In dubio pro libertate
Bartłomiej Kozłowski
Bartłomiej Kozłowski "Civil Libertarian"
0 obserwujących 33 notki 36631 odsłon
Bartłomiej Kozłowski, 1 kwietnia 2017 r.

W sprawie Piotra Rybaka

410 11 0 A A A

Tekst dostępny też pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/rybak.htm, dalej link do wersji PDF


Rzadko kiedy zdarza się, by prokuratura, składając ze swojej strony apelację, domagała się od sądu odwoławczego obniżenia kary, jaką wymierzył oskarżonemu sąd pierwszej instancji. Nie można jednak powiedzieć, że to się po prostu nigdy nie zdarza. I ma się to prawo czasem zdarzać, bo obowiązkiem prokuratora jest (przynajmniej teoretycznie) stanie na straży praworządności i sprawiedliwości, a nie po prostu maksymalnej możliwej surowości wyroków.

Tak w każdym razie stało się w sprawie niejakiego Piotra Rybaka, wrocławskiego przedsiębiorcy, skazanego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieścia na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia za podpalenie kukły Żyda podczas anty – imigranckiej demonstracji we Wrocławiu w listopadzie 2015 r. Prokuratura Rejonowa Wrocław – Stare Miasto wniosła do wrocławskiego Sądu Okręgowego o zamianę wspomnianej kary na karę 10 miesięcy prac społecznych.

Wspomniana decyzja prokuratury wywołała wściekłość „Gazety Wyborczej” – w komentarzu pióra Wojciecha Czuchnowskiego postawa prokuratury we Wrocławiu określona została jako „haniebna”. Nie zgadzam się z takim podejściem. Oczywiście, może się nie podobać ingerencja prokuratorów wyższego szczebla w decyzje prokuratorów niższej instancji – w omawianym przypadku wniosek prokuratury rejonowej o zamianą kary pozbawienia wolności na karę ograniczenia wolności jest wynikiem polecenia prok. Jerzego Duplagi z wrocławskiej prokuratury regionalnej (przekazanego za pośrednictwem prokuratury okręgowej). Jakby też nie było, można wyobrazić sobie zupełnie przeciwne polecenie – np. by prokurator domagał się podwyższenia kary wymierzonej Piotrowi Rybakowi do 2 lat bezwzględnego więzienia, co jest najwyższym wyrokiem jaki można wymierzyć za przestępstwo określone w art. 256 § 1 kodeksu karnego, tj. publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

Ale twierdzenie, że Piotr Rybak za swój – zgoda, że zasługujący na stanowczą moralną dezaprobatę - czyn nie powinien trafić za kratki jest moim zdanie po prostu słuszne. Posunę się nawet dalej od prokuratury i pozwolę sobie stwierdzić, że czyn ten nie tylko, że nie powinien zostać ukarany więzieniem, ale w ogóle nie powinien być traktowany jako przestępstwo.

Dlaczego tak uważam? Otóż, jeszcze raz. Czy dokonany przez Piotra Rybaka był bez wątpienia paskudny – to bez dwóch zdań. Paskudne i zasługujące na potępienie są w ogóle wszelkie przejaw rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii czy homofobii – z poglądów o charakterze rasistowskim, antysemickim itp. nic dobrego z reguły nie wynika, a mogą z nich – jak uczy historia - wynikać prawdziwe nieszczęścia i tragedie.

W liberalnym, szanującym indywidualne prawa jednostki, w tym prawo do swobody wypowiedzi porządku prawnym, jakiego ja (i mam nadzieję, że nie tylko ja) jestem zwolennikiem nie ma jednak  iunctim między moralnym potępienie jakiegoś zachowania, a karalnością tegoż zachowania. Gdyby było przeciwnie, to trudno byłoby argumentować np. za (oczywistą dziś) dekryminalizacją homoseksualizmu, skoro znaczna część społeczeństwa uważa homoseksualizm za rzecz niemoralną.

Czyn Piotra Rybaka mógł niewątpliwie wywołać złowrogie skojarzenia. Czyn ten jednak nie wyrządził szkody niczyjemu życiu, zdrowiu, wolności bądź własności, i nie da się twierdzić też, że niewiele brakowało, by doprowadził do wyrządzenia takiej szkody. Piotr Rybak nie nawoływał do fizycznego ataku na inne osoby, czy też ich mienie i nic – o ile mi wiadomo - nie wskazywało na to, że do takiego ataku mogło dojść, a nie doszło tylko dlatego, że tłum podburzony jego ekscesem z trudem został powstrzymany przed posunięciem się do faktycznej przemocy.

Nieprzekonujący i niebezpieczny dla wolności słowa jest argument, że czyny takie, jak czyn Piotra Rybaka (i w ogóle wszelka „mowa nienawiści”) powinny być karalne nawet jeśli nie wywołują i nie grożą bezpośrednio wywołaniem przemocy, gdyż mogą prowadzić do przemocy w sposób bardziej pośredni – kształtując, pobudzając i podsycając przekonania i emocje, stające się czasem jej podłożem. To może jest i prawda – dla dobra argumentacji warto przyjąć, że jest – nikt przecież nie zaprzeczy, że antysemici, rasiści, ksenofobi i homofobi dopuścili się wielu ciężkich przestępstw, mających podłoże w wyznawanych przez nich poglądach. Ale ekspresja innych poglądów, niż poglądy antysemickie, rasistowskie czy (np.) homofobiczne w podobny sposób może prowadzić do krzywdzących innych ludzi i ich własność działań. Głoszenie idei świętości życia ludzkiego od chwili poczęcia i przedstawienie aborcji jako mordu na niewinnym dziecku może prowadzić do podpalania klinik aborcyjnych i zabójstw lekarzy wykonujących zabiegi przerwania ciąży. Oczywiście też głoszenie poglądu, że zakaz aborcji jest niedopuszczalną ingerencją w prawo kobiety do decydowania o swoim macierzyństwie może prowadzić do czynnych napaści na rzeczników zakazu aborcji – i faktycznie czasem prowadzi – lista przestępstw popełnionych przez krewkich zwolenników prawa do przerywania ciąży jest całkiem długa. Mówienie i pisanie o cierpieniach zwierząt w rzeźniach i laboratoriach badawczych i porównywanie tego, co dzieje się w takich miejscach do tego, co działo się w hitlerowskich obozach zagłady może prowadzić do podpalania rzeźni i laboratoriów badawczych, bądź nawet fizycznych ataków na osoby odpowiedzialne za wykorzystywanie zwierząt. Głoszenie poglądów o zgubności manipulacji genetycznych i bio lub nanotechnologii może prowadzić do podpalania laboratoriów w których prowadzi się eksperymenty genetyczne lub badania w dziedzinie bio lub nanotechnologii, a nawet do mordowania naukowców zajmujących się wspomnianymi dziedzinami wiedzy – co robiła meksykańska grupa „Individualidades Tendiendo a lo Salvaje” („Osobnicy ze skłonnością do dzikości”). Straszenie globalnym ociepleniem może prowadzić do podpalania obwinianych o szczególne przyczynianie się do globalnego ocieplenia samochodów typu SUV, a nawet do takich czynów, jak morderstwo i samobójstwo – co ze strachu przed globalnym ociepleniem zrobiła argentyńska para Francisco Lotero i Miriam Coletti. Głoszenie poglądów o równości i prawie do istnienia wszelkich form życia może prowadzić do podpalania budynków, których wznoszenie z konieczności niszczy pewne formy życia. Przekonywanie, że instytucje typu WTO, MFW, czy Banku Światowego są odpowiedzialne za głód, wyzysk i nędzę w krajach III świata może prowadzić do rozruchów podczas zjazdów tych instytucji. Głoszenie poglądów o odradzającym się, czy narastającym faszystowskim zagrożeniu może prowadzić do ataków na osoby oskarżane o faszystowskie poglądy – takich, jak pobicie osób składających kwiaty na grobie Jana Stachniuka 11 XI 2005 r. na warszawskich Powązkach. Oczywiście pomstowanie na rząd może prowadzić do antyrządowych zamieszek – etc.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo